Ziemia jarosławska w dobie kultury renesansowej i u progu nowożytnej.

Jarosław, położony w ludnej okolicy na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych wiodących z zachodu na wschód Europy i z północy na południe ,dodatkowo ulokowany nad spławną wówczas rzeką San, miał dobre warunki rozwoju. Nad Sanem, który płyną wówczas u podnóża miejskiego wzgórza, znajdował się port rzeczny tzw. „pal”oraz wytwórnia szkut, galarów i innych statków. Transport rzeczny, zapewniający dogodne i tanie połączenie z Gdańskiem, odgrywał niepoślednią rolę w gospodarce miasta, szczyt rozwoju osiągnął w XVI-XVII w. Już w XVI w powstał w Jarosławiu cech retmanów (sterników) ,a w następnym stuleciu konfraternia wodna, skupiająca żeglarzy i kupców z miasta i innych miejscowości.
Okres szczytowego rozwoju i największej świetności miasta przypada jednak dopiero na wiek XVI i XVII, kiedy słynne jarmarki jarosławskie zaczęły ściągać kupców z całego świata.
Na skrzyżowaniu ważnych dróg handlowych, które przebiegały przez obecną dzielnice staromiejską, gromadziły się wielotysięczne rzesze kupieckie, przywożąc na jarosławskie trzytygodniowe jarmarki towary ogromnej wartości. Ulicami i placami miasta przewijał się różnojęzyczny i barwny tłum. Zjeżdżali się tu bowiem kupcy nie tylko z innych części kraju, lecz także z Niemiec, Anglii, Moskwy, Turcji, Persji, Armenii, Włoch, Hiszpanii i innych krajów.
Na jarmarku jarosławskim można było nabyć wszelkie towary, od najprostszych do najwykwintniejszych: zboże, drzewo, miód, wosk, łój, skóry, ryby, nici, konie, bydło, broń, ozdoby, korzenie, adamaszki, sukna angielskie i holenderskie, futra i wiele innych rzeczy swojskich i zagranicznych.
Całe życie dawnego Jarosławia z jego handlem i rzemiosłem cechowym skupiało się na niewielkiej przestrzeni dzisiejszego śródmieścia, zamkniętej wysokimi murami miejskimi.
Ogromne zyski ciągnione z jarmarków przez kupców jarosławskich oraz olbrzymie dochody z majątków magnackich, uzyskiwane z pracy mas chłopskich, uwydatniły się w wyglądzie ówczesnego miasta. Zapełniło się ono okazałymi budowlami renesansowymi i barokowymi. Dochodząc do miasta widać już było z daleka wznoszące się za murami obronnymi i basztami okazałe świątynie, zamek i ratusz.
Bogaci mieszczanie jarosławscy mieszkali w rynku i przy ulicach przyrynkowych w kamienicach, które całkowicie przystosowano do życia handlowego i jarmarcznego, budując obszerne „wiaty”, gdzie znajdowało się miejsce na kramy i stragany, ogromne, bardzo głębokie piwnice, połączone chodnikami podziemnymi, oraz wspaniałe, olbrzymie komnaty, gdzie gromadzili
się kupcy.
Osiadali się tu też przybysze z obcych krajów. Do dziś zachowała się kamienica włoskich kupców Orsettich i Attavantich.
W XVI i XVII w Jarosław posiadał 22 cechy rękodzielnicze, m.in. cech paśników, tkaczy, garbarzy, browarników, miodasytników i inne.
W 1515r istniał cech krawiecki, w 1629r w mieście było 11 cechów skupiających łącznie 199 mistrzów. Oprócz wspomnianych wyżej były to cechy: tkacki założony w 1518r,metalowy(ok.1533), drzewiarski i garbarski(1575r),kuśnierski(1609r),garncarski(1615r) i ślusarski(1624r).
W połowie tego stulecia działało już 14 cechów. Wśród nich istniał także cech murarski. Dokumenty z tego okresu wymieniają nazwiska wielu muratorów, budowniczych jarosławskich kamienic, obwarowań i kościołów. Rzemiosło jarosławskie było pod opieką dziedziców. Dbali o nie zarówno Anna Ostrogska, jak i późniejsi właściciele, wyjednując dla tutejszych cechów liczne przywileje królewskie.
Ks.Anna Ostrogska była wielką protektorką jezuitów, miała przy sobie stale dwóch kapelanów jezuitów, którzy rządy w sprawie zasięgała, ogromnie starała się o budowę kościołów i klasztorów i rozkrzewianie unii herezje zwalczała i nie dopuszczała do Jarosławia. W 1635r musiała uciekać do swych dóbr odziedziczonych po Kostkach w Racacie w Prusach Królewskich, gdzie też dokonała żywota. Zwłoki jej sprowadzili Jezuici do Jarosławia i pochowali z wielką okazałością w kościele św.Jana, obecnie farnym, gdzie umieścili nagrobek ze srebrnej blachy, zrabowany później przez Austriaków. Jej śmierć kończy najświetniejszy okres w dziejach Jarosławia. Ponieważ dwóch jej synów, Janusz i Konstanty umarli w młodym wieku, ogromne jej dobra do których należało 16 miast i 153 wsi podzieliły się między trzy córki: Annę, żonę hetmana Karola Chodkiewicza, Zofię, żonę hetmana koronnego Stanisława Lubomirskiego i Katarzynę, żonę kanclerza wielkiego koronnego Tomasza Zamojskiego.
Na przełomie XVI i XVII w Jarosław był, jak na owe czasy, miastem dużym i zasobnym, liczył ok.3000 mieszkańców. Wokół miasta rozsiadły się ludne przedmieścia. Jego ozdobą był obszerny rynek z ratuszem, otoczony bogatymi kamienicami mieszczan. Miasto okalały mury obronne w ciągu których było kilka baszt i trzy bramy. Na wschodnim cyplu miejskiego wzgórza wznosił się okazały zamek będący rezydencją dziedziców. Na przedpolach znajdowały się warowne klasztory, a u przeprawy na Sanie mały zamek. W 1632r Jarosław posiadał wodociągi. Woda z rejonu tzw. „Widnej Góry” doprowadzona była do rynku drewnianymi rurami. Jarosław posiadał rozwinięte szkolnictwo. Wiadomo, że od XIV w istniała szkoła parafialna. 1575r rozpoczęło działalność znane później kolegium Jezuitów. Zamożność i oświata stały w Jarosławiu wśród mieszczaństwa bardzo wysoka Jarosław XVII w wydał kilku wybitnych ludzi. Urodzili się tutaj Wojciech Gostynjusz, słynny z nauk jezuita, Marcin Anioł, poeta XVII w , Jan Mucharski, doktor filozofii i nadworny budowniczy króla Jana Kazimierza, oraz Piotr Mucharski lekarz króla Władysława IV i prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rozwijało się tu również życie umysłowe. W XVI w Jarosław posiadał dużą księgarnię Andrzeja Cichońskiego,u którego można było dostać zarówno książki sprowadzone z daleka, jak i drukowane w Jarosławiu przez miejscową drukarnię Jana Szeligi. Książki sprzedawano również na jarmarkach, gdzie cieszyły się wielkim powodzeniem. Sporo rozgłosu nadawała miastu wówczas znana w całej Polsce szkoła jezuicka, wspierana hojnymi darami ówczesnych właścicieli Jarosławia. Skupiała ona dużo młodzieży, oczywiście magnackiej i bogatej mieszczańskiej: biedni poprzestawać musieli na szkole parafialnej, a najczęściej nie uczyli się wcale.
W XVI i XVII w , gdy cała Polska stała się widownią zajadłych walk religijnych, Jarosław pozostał niemal że tylko ich neutralnym widzem i bez przerwy trwał w katolicyzmie. Już za czasów Zygmunta Augusta w połowie XVI w reformacja rozszerza się w ziemi przemyskiej i pod rozmaitymi postaciami (luteranie, kalwini, arianie, socynianie itp.) zatacza coraz większe kręgi, znajdując możnych protektorów, dzięki którym cały szereg kościołów w okolicy w drugiej połowie XVI w przechodzi w ręce protestantów, a Dobromil i Dubiecko stają się na lat kilkadziesiąt wybitniejszymi ogniskami reformacji w Polsce. Jarosław trwa twardo przy katolicyzmie, a jego podporami są ówcześni właściciele Tarnowscy, Kostkowie i ks.Anna Ostrogska. W XVII okres tzw. kontrreformacji, przynosi katolicyzmowi znowu dominujące w państwie stanowisko. W przywileju z r.1625 ponawia ks.Anna Ostrogska istniejący już przedtem zakaz osiedlania się w mieście heretykom i odszczepieńcom, którego i później przestrzegano. Wzrost katolicyzmu zaznacza się w Jarosławiu powstaniem całego szeregu kościołów i klasztorów. Obok kolegiaty, która została utworzona w Jarosławiu w r.1523,powstaje z fundacji Zofii Kostkowej kościół św. Zofii i kościół jezuitów św. Jana wraz z kolegium, z fundacji ks. Anny Ostrogskiej powstaje klasztor benedyktynek, drugi kościół jezuitów P.Marji wraz z nowicjatem i szpitalny kościół Św. Ducha. Później w r.1669 powstaje jeszcze kościół i klasztor franciszkanów, a w 1700 r. reformatów, tak że Jarosław z końcem XVIIw ma 7 kościołów i 5 klasztorów, oprócz kapituły kolegiackiej i kolegium wikarych. Przez cały wiek XVI i XVII właściciele i królowie ochraniają miasto od inwazji żydowskiej. Żydzi w owej epoce nawet w miastach, gdzie licznie osiedli, nie robili mieszkańcom wielkiej konkurencji, bo nie imali się jeszcze rzemiosł, ale zajmowali się przeważnie lichwą. Liczniejsze zjazdy Żydów odbywały się w Jarosławiu tylko przygodnie w czasach jarmarku, na które przybywali żydzi z całej Polski i odbywali tutaj sławne tzw. sejmy żydowskie. Poczynając od 1680 r., w Jarosławiu odbywały się-co dwa lata-wielkie zjazdy (sejmy) Żydów koronnych. Trwały do poł. XVIII w. Środowisko żydowskie Jarosławia było wówczas stosunkowo nieliczne, ale już w 1813 r. jedną czwartą jego mieszkańców stanowili Żydzi. Podczas jednak gdy żydzi nie mogli mieszkać w samym mieście, mieszkali na przedmieściach, a na przedmieściu Ruskim za bramą Pełkińską posiadali przed r.1675 dwie synagogi.
Już od początku XV w istnieje bakalarz przy kościele parafialnym w Jarosławiu, który wraz z kantorem przez niego ustanowionym, uczy dzieci polskiego i niemieckiego języka, gramatyki łacińskiej, katechizmu, modlitw, Pisma św. i liturgii.
Dokumentem danym w zamku jarosławskim dn.10 listopada 1513 Spytek Jarosławski, kasztelan krakowski przeznacza dla bakałarza grzywnę, którą rajcy miejscy płacić musieli. Stanisław ze Sprawy Odrowąż, wojewoda podolski, dokumentem z dnia 5 grudnia 1531 r. zobowiązuje ks. wikarych, w zamian za nadaną mu dziesięcinę, aby bakałarza do stołu swego przyjmowali. Dalszym przywilejem z 9 listopada 1535 r., to samo prawo nadaje kantorowi, z tym jednak zastrzeżeniem, że chleb i piwo ma sam sobie do stołu przynosić. Zofia Odrowąż ze Sprawy, wdowa po Janie Krzysztofie Tarnowskim, dokumentem z 20 grudnia 1568 r., poprawia decyzję bakałarza, przyznając mu dziesięcinę wytyczoną z folwarku na Tarnowcu i prawo mieszkania w puszkarni zamkowej miastu. Na budowę nowej szkoły ofiaruje księżna drzewo z lasów i pieniądze. Niezapomniana także o bakałarzu, zobowiązując tym dokumentem arendarzy gorzałki miejskiej, do składania mu corocznie po funcie szafranu i cztery funty pieprzu. Później przeznacza ks. nawet plac przy kościele św.Zofii na podgrodziu pod szkołę. Za jej życia jednak do wykonania tego zamiaru nie przyszło. Dopiero gdy jej następca, Stanisław Lubomirski w r.1636 dał nowy plac, wówczas rajcy miejscy oddają tymczasowo na gimnazjum bakalarskie, sklep murowany tuż obok cmentarza kolegiaty. Z niezłej jak na one czasy dotacji swej bakałarz, był obowiązanym jednak, utrzymywać zupełnie jednego zdolnego żaka, a innych wspierać wedle możności. Prócz bezpłatnego udzielania nauk przygotowawczych do szkół gramatycznych jezuickich, musiał nadto bakałarz, co środę ze wspieranymi przez się żakami, śpiewać za fundatorów, a w każdy piątek także mszę św. w kościele. Od r. 1592 księża Jezuici kierownictwo szkoły obejmują i odtąd posadę bakałarza otrzymywał zawsze ukończony uczeń ze szkół jezuickich.
Już w XVI w zarysowują się pierwsze objawy i powody późniejszego upadku miast. Zaczęło się od rad gminnych. W miejsce wybieranych pojawiają się rady mianowane i to dożywotnio. Zaś radami miejscy dożywotni i nieodpowiedzialni przed wyborami więcej dbali o swoje interesy prywatne niż o interesy miasta. Psują się też stosunki w cechach od początku XVII w, kiedy to cechy zmieniają się na związki pewnych rodzin, które przez wysokie opłaty uniemożliwiają innym dostanie się do cechów, a wśród własnych członków tolerują partactwo. Upadek handlu ze wschodem, kierowanie handlu zbożem na Gdańsk i ujęcie go w rękę przez samą szlachtę, szkodzi też miastom, których handel szedł głównie ze Wschodu na Wschód. W roku1607 szlachta została uwolniona od ceł, a tym samym zagranica ma ułatwioną konkurencję z przemysłem miast polskich, co go podcięło. Szkodzą mu także szkodliwe cenniki maksymalne, ustanowione w XVI w przez wojewodów.
Po zgonie Spytka z Jarosławia w 1519 r, dobra Jarosławskie, miasto i zamek, zostały podzielone pomiędzy spadkobierców, córki Annę i Magdalenę oraz bratanka Hieronima. Po zgonie Hieronima, dobra wykupił i scalił hetman Jan Tarnowski. W Późniejszym okresie, drogą ożenków, układów rodzinnych i spadków, majętność jarosławska często przechodziła w różne ręce. Zofia ze Sprowy, żona Krzysztofa Jana Tarnowskiego (syna hetmana), po jego śmierci poślubiła Jana Kostkę, wojewodę Sandomierskiego i Gdańskiego. Kolejna właścicielka miasta, Anna Ostrogska, żona Aleksandra ks.Ostrogskiego, podzieliła posiadłość pomiędzy dwie córki: Zofię, Katarzynę i Annę. Ta ostatnia poślubiła o pół wieku starszego hetmana Karola Chodkiewicza i tą drugą część Jarosławia, znalazła się w jego rękach. W roku 1659 zmarła bezpotomnie jedna z córek ks. Anny Ostrogskiej, Anna, a całe dobra jarosławskie podzielili siebie po połowie synowie dwóch innych córek, ks. Konstanty Lubomirski, podczaszy koronny i Jan Zamojski, wojewoda sandomierski, gen. ziem podolskich. Ów Zamojski był pierwszym mężem Marii Kazimiery d’Argnien, która po jego śmierci wyszła za mąż za Jana Sobieskiego. Po śmierci pierwszego męża tytułem dożywocia otrzymała dobra jarosławskie i wzniosła je jako wiano Sobieskiemu. Nie doszło to jednak bez procesu, a Trybunał Lubelski po długim sporze z rodziną Koniecpolskich przyznał Marii Kazimierze dobra jarosławskie dopiero w roku 1690.Królowa często przebywała w Jarosławiu lub w sąsiednim Wysocku, gdzie posiadała pałacyk letni, a i król Jan III Sobieski często tu przebywał na polowaniach. Jako pamiątka po pozostały w parku w Wysocku lipy, sadzone jego ręką, oraz śliczna aleja lipowa z Wysocka do Bobrówki. Ponieważ zamek jarosławski znajdował się wówczas już w takiej ruinie, że jego mury rozbierano na materiał budowlany, król i królowa posiadali kamienicę na rynku, na rogu dzisiejszej ul. Sobieskiego, która była w czasie pobytu w Jarosławiu ich rezydencją. Kamienica ta aczkolwiek przebudowana, zachowała się do dzisiaj.
Na początku lat 1590 do 1609 całą okolicę od Rzeszowa i Sanoka po Mościska i Sambor zaburzył on nieustannymi najazdami, mordem i pożogą, spalił kilkadziesiąt wsi, miast i kościołów, obrabował drugie tyle, pomordował setki ludzi, a imię jego było postrachem dla całej ziemi przemyskiej. Chcąc dochód, jaki z jarmarków ciągnął Jarosław i Rzeszów, zagarnąć dla siebie, postanowił on zorganizować jarmarki w Łańcucie, zmuszając kupców jadących do Jarosławia do pozostawiania w Łańcucie i składania mu opłat. Dał się tak wszystkim we znaki, że w końcu stanęła przeciwko niemu liga okolicznych potentatów, na której czele stanął starosta z Leżańska Łukasz Opaliński, a do której przystąpiła także ks.Anna Ostrogska. Po śmierci Diabła długo we znaki dawały się okolicom Jarosławia rozproszone, żyjące z łupiestwa i rozboju bandy jego wojsk.
Gorsza klęska na miasto spadła w r 1622.Kupcy tureccy zawlekli tu w czasie jarmarku dżumę, a w ciągu trzech miesięcy zmarło na nią w samym mieście 2000 osób. W r. 1624 spustoszyli znowu okolice Jarosławia Tatarzy, paląc wsie dookoła i uprowadzając ludność w jasyr. Największe nieszczęście, jakie notują dzieje Jarosławia, spadło na miasto w r 1625.W czasie wielkiego jarmarku, który w tym roku był wyjątkowo świetny i ściągał do miasta podobno do 300 000 osób, w noc św. Bartłomieja, 24 sierpnia o godzinie pierwszej, wybuchnął, podłożony podobno zbrodniczą ręką, pożar. Zgorzało całe miasto wraz z ratuszem, kościołami, archiwami, itd , a pożar był tak gwałtowny, że stopiły się dzwony. Pamiątką tego pożaru jest duży dzwon kościoła farnego, który odlano w tymże roku 1625 ze stopu pozostałego z poprzednich dzwonów, a na którym napis odnosi się do owego pożaru. Przy pomocy różnych przywilejów i darowizn ks. Anny Ostrogskie, oraz uwolnien od podatków przez Zygmunta III zaczął się Jarosław znowu dźwigać, lecz do poprzedniej świetności już nie powrócił. W każdym jednak razie jarmarki odbywały się nadal, chociaż z mniejszą frekwencją, gdyż kupcy bali się ryzyka pożaru.
Klęski, które za nieszczęśliwego panowania Jana Kazimierza spadły na całą Polskę, dobrze się dały we znaki i Jarosławowi.W r 1649 kozacy Chmielnickiego zapędzili się aż po Jarosław, a jak się wyraża kronika kościelna „wpadłszy do miasta spalić je chcieli. ale się im okupiono, a dyzunici Rusini też miasto ochraniali. Oblecieli całą okolicę, kościoły poburzyli, klasztory, dwory, zamki popalili, miasteczka, o krom niektórych przedniejszych, które się im obroniły. Niezliczoną liczbę pobili chrześcijaństwa polskiego i zacnych bardzo stanów ludzi”. W r. 1654 grasowała dżuma, a w r1655 napadli znowu i obrabowali miasto kozacy, a w r1656 zajęli je Szwedzi pod wodzą samego króla Karola Gustawa, który chciał miasto zamienić na obóz warowny. Nie dopuścił do tego jednak Stefan Czarnecki, a Karol Gustaw po utarczce z jego wojskami nad Sanem, którą opisuje Sienkiewicz w „Potopie” musiał uchodzić na północ, w widły Sanu i Wisły.
Obrabowane przez kozaków i Szwedów miasto napadli w kilka miesięcy potem, 24 lutego 1657 r, Węgrzy pod wodzą Rakoczego i w czasie czterotygodniowego pobytu wygłodzili i obrabowali, a w dodatku przywlekli ze sobą dżumę, która srożyła się do zimy. Mimo tylu klęsk zdobył się jeszcze Jarosław na składki i obronę ojczyzny za powrotem Jana Kazimierza: sam kościół farny oddał wówczas kilka tysięcy funtów sreber kościelnych, podczas gdy najcenniejsze rzeczy ukryto przed Szwedami w Gdańsku. Upadły także rzemiosła i cech, a z niektórych zaledwie ślad nazwy pozostał, jak sukienniczego, płócienniczego, safjanniczego. W XVII w nie było już w Jarosławiu żadnego kamieniarza, ani rzezbiarza, ani miecznika, upadło nawet sławne niegdyś w Polsce z wybranych polew garniactwa. Do czasów rozbiorów dotrwały jedynie trzy woskobojnie, pracownia płócień drukowanych, trzy magle i trzej budujący powozy siodlarze. Pozostały też warsztaty galarów rzecznych, z ktorych wyrobu słynął dawniej Jarosław. Majętniejsi mieszkańcy, w czasie upadku handlu, chwycili się browarów piwnych, których w XVII w miało być kilka. Aptekę prowadzili jezuici od r 1680.
W każdym jednak bądz razie upadek Jarosławia nie poszedł tak daleko, jak upadek Przemyśla, gdzie waliły się w XVIII w mury i ratusz miejski, kamienice pustką stały, a oświata upadła tak nisko, że nie tylko radni miejscy, ale nawet prezydenci saskiej doby podpisać się umieli.W Jarosławiu byli jeszcze nawet i w owej dobie mieszczanie bardzo zamożni,którzy występują jako fundatorowie,nietylko pojedynczych ołtarzów w kolegiacie, ale nawet kościołów i cerkwi, jak np.mieszczanin Antoni Kwolek,który w r 1700 fundował klasztor reformatów,oraz burmistrz Eljasz Wapiński,który w połowie XVIII w fundował cerkiew jarosławską, a wedle tradycji posiadał bardzo bogate i artystyczne urządzenie i mnóstwo sreber w kamienicy niegdyś króla Sobieskiego, który był właścicielem.W spokojnych stosunkowo czasach, w drugiej poł. XVII w , Jarosław otoczony opieką królów, którzy byli jego właścicielami, znowu powołali do siebie przychodzić zaczął. Poprawiono mury miejskie (1690), zbudowano zbrojownię, naprawiono zniszczone domy i kościoły, powstają nawet nowe i tak w r 1669 powstaje kościół i klasztor franciszkanów. Ożywiły się też na nowo jarmarki, lecz do dawnej świętości Jarosław już nie powrócił.W r 1676 i 1886 zniszczyły miasto częściowo pożary.
Okres do upadku zupełnego miast w Polsce,okres jej zastoju ekonomicznego, a w dziejach Jarosławia również okres klęsk rozmaitych. Zainaugurowała je wojna domowa między Augustem II a Stanisławem Leszczyńskim, która w latach 1702-1705 sprowadziła na Jarosław szereg klęsk i podcięła jego rozwój do reszty. Jarosław bowiem był przez kilka lat zrzędu terenem walk ustawodawczych wojsk saskich i szwedzkich. Owej doby Jarosław z całymi dobrami po śmierci Sobieskiego i Marji Kazimiery znalazł się w ręku spadkobierców Sobieskich, a w drugiej poł. Lubomirskich, a część ta drogą posągu za córkami Aleksandra Lubomirskiego marszałka wielkiego koronnego przeszła za Elżbietę w poł. na Adama Sieniawskiego, a za Marją nz księcia Pawła Sanguszkę,marszałka Wielkiego Księstwa Litewskiego. Adam Sieniawski, hetman wielki koronny, był głównym filarem Augusta III, a przeciwnikiem Leszczyńskiego,to też popierające Leszczyńskiego wojska szwedzkie,chcąc przez zniszczenie miastta dokuczyć jego włścicielowi,nękały Jarosław z premedytacją.Kronika kościelna z r 1703 notuje, że Szwedzi tego roku takie gwałty w mieście pod komendą Magnusa Stenbonka wyrabiali.Bawił wówczas przez czas pewien w Jarosławiu także król Stanisław Leszczyński,który kwaterował też w Pełkiniach i w Wysocku,dkąd zatwierdził przywileje miasta.Gdy w r 1704 wyszli Szwedzi z Jarosławia ku Sokalowi i Zamościowi, rabując i paląc po drodze,miasto tymczasem zajęli Sasi.Lecz w lipcu 1704 powrócili Szwedzi,zdobyli miasto szturmem, przy którym spalił się kościół Panny Marji.Wkrótce potem ustępują Szwedzi, a Jarosław zajmuje August II, który bawi tu osobiście, a nawet 4 sirpnia 1704 r trzyma do chrztu w kolegiacie syna Jana Załuskiego, kasztelana rawskiego. Niedługo bawili Sasi w Jarosławiu, gdyż z Wielkopolski nadciągał sam Karol XII z armią 60 000 ludzi.Król z gwardią w mieście, reszta wojska w okolicy, gdzie rozłożyli się na leże zimowe. Jak Jarosław był jeszcze wówczas zamożny, dowód w tym najlepszy, że mimo tylu klęsk potrafił przezimować króla, jego sztab i 2000 wojska. Ggy na wiosnę Szwedzi odciągneli pod Lwów,pozostała po nich w Jarosławiu nędza, głód, a wreszcie dżuma,która w jesieni 1705 r połowę mieszkańców wygubiła,tak, że domy pustką stały.Widział Jarosław Szwedów i Sasów,zobaczył po raz pierwszy i Rosjan.W r 1711 stał pod miastem obozem car Piot Wielki, a jakiś kronikarz bezimienny bardzo go chwali.Powiada on”nikt się przed carem darmo nie poskarżył, z najmniejszych rad gadał,na biesiady mieszczan uczęszczał,w obozie najwięcej przebywał i sam każdemu sprawiedliwość czynił”.Zabiegał widocznie o popularność,skoro wraz z włścicielką Jarosławia,ks. Elżbietą z Lubomirskich Sieniawską,trzymał w kolegiacie jarosławskiej do chrztu dziecię Józefa Gruszwicza.Widocznie byli jeszcze wówczas w Jarosławiu poważni i zamożni mieszczanie,którzy porywać się mogli na zaproszenie carów w kumy.Sławne też były odbyte w Jarosławiu w r 1711 chrzciny trzynastoletniej Zofji Sieniawskiej,córki hetmana,którą do chrztu trzymał August II, Piotr Wielki i Rakoczy.Wśród wojen i zarazy handel kwitnąć nie mógł, a sławne niegdyś jarmarki jarosławskie główne zródło bogactwa miasta,upadały coraz bardziej.Winę upadku miasta ponoszą po części sami mieszczanie przez zbytnie łakomstwo.Wyjednywali sobie u niebacznych królów i właścicieli przywileje,w których postanowiono,że towary w mieście kupować oraz ładować i spławiać Sanem mogą tylko kupcy w Jarosławiu osiedli i tu prawo obywatelstwa mają.Tego rodzaju ograniczenie zmusiło wprawdzie szereg obcych kupców do osiedlania się w Jarosławiu,lecz odstręczało cudzoziemców od przywożenia towarów,tym bardziej,że uchylenie wolnej konkurencji powodował upadek cen, a handel wśród ograniczeń zmieniał się na paskarstwo.Na podstawie owych przywilejów wypędzono z miasta zagranicznych faktorów i filje firm zagranicznych, a kupcom obcym czyniono rozmaite wstręty i szykowano ich na każdym kroku. W konsekwencji cudzoziemcy wynieśli się, a nawet przestali uczęszczać na jarmarki.Kupcy właściwi hurtowni spadli na kramarzach i przekupniów, a handel, jak mówi w swej monografii Jarosławia ks.Sierczyński „przemieniony na szachrajstwo pozostał cały w rękach żydów,których przemysł,nie wiem,czy nie więcej szkodliwym, jak użytecznym nazwać można”.W szczególności po upadku miasta i zabużeniu mieszczaństwa rozmnożyli się w Jarosławiu Zydzi,wobec których nie przestrzegano już dawnego zakazu osiedlania się i zagarniają w swe ręce handel.W każdym bądż razie nie zdołali oni jednak handlu w Jarosławiu opanować w tym stopniu jak w Przemyślu, gdzie w r 1743 nie było już ani jednego handlu w ręku chrześciajńskim.Jarmarki jarosławskie upadły też z powodu zbyt wysokich myt dzierżawowych przez Zydów i czynszów najmu. Maleją wobec tego dochody miasta, tym bardziej, że coraz więcej placów i realności w mieście zajmują wolne od podatku klasztory i szlachta, która żeniąc się z córkami bogatych mieszczan, drogą posagu nabywało ich realności. W 1718 r. wydaje nawet hetmanowa Elżbieta Sieniawska postanowienie, że mieszczanki jarosławskie wychodząc zamąż za szlachtę tracą majątek, oraz że mieszczanom nie wolno u szlachty ani realności zastawiać, ani pieniędzy pożyczać, ani sprzedawać im kamienic pod grozą konfiskaty.
Zabytki Jarosławia:

Neorenesansowy front Hali Targowej zwieńczony attyką doskonale dopasowuje współczesną, ale już zabytkową budowlę do otoczenia. Mieszczańska zabudowa tej pierzei jest bardzo różnorodna. Kamienice 2 i 3 pochodzą z XVII w.
Kamienica Orsettich – obecnie Muzeum Regionalne. Budynek ozdobiony piękną attyką i podcieniem należy do najcenniejszych zabytków doby renesansu w Polsce. Początki budowli sięgają XVI w. Istniejący tu wówczas drewniany dom z jednym murowanym sklepem i piwnicami został w latach 1570-1571 przebudowany przez kupca Jana Raczkowskiego. W 1585r okazałą już chyba kamienicę, nabył inny kupiec Stanisław Smiszowic. Ten, nie mając pieniędzy na utrzymanie budynku, wydzierżawił go zamiejscowym kupcom. Z powodu zaniedbania i ciążącego na nim zadłużenia, z polecenia Anny Ostrogskiej, został przeznaczony do sprzedania. Nabył go w 1633r. krakowski kupiec, Włoch z pochodzenia Wilhelm Orsetti. Jego staraniem kamienica została gruntownie przebudowana w stylu póznego renesansu. Jak podają dokumenty, roboty przy niej-ku zadowoleniu ks. Anny-zakończono w 1646r. Po Orsettich kamienica należała do Micińskich, Holczmonów, Cymermanowiczów i Tamasza Huttera, znanego rzezbiarza. W wyniku wieloletnich zabiegów konserwatorskich kamienicy przywrócono pierwotny wygląd i dawne piękno. Wewnątrz zachował się dawny układ z obszerną sienią, sklepiami i komnatami na piętrze. W komnatach fragmenty polichromii z XVII-XVIII w. Pod budynkiem znajdują się rozległe piwnice. W kamienicy Orsettich mieści się Muzeum Regionalne. Znajdują się tu XVII wieczne portrety jego właścicieli, wyroby rzemiosła, militaria i ponoć orginalne miecze katowskie oraz zabytki archeologiczne. Ekspozycja na piętrze obejmuje wnętrza mieszczańskie i dworskie, kolekcje lamp naftowych, obrazy i szkło.
Kamienica Attavantich – okazały dwupiętrowy budynek zbudowany w 1 poł. XVIII w. przez Juliusza Attavantiego, w miejscu XV-wiecznego domu Jana Dąbka, spalonego w 1625r. W obecnym czasie siedziba Towarzystwa Muzycznego im. Fryderyka Chopina i muzeum miejskie.
Kamienica Gruszewiczów – dwupiętrowy budynek pochodzący z XVI-XVII w. W budynku zachowana Wielka Izba – obszerna sala nakryta sklepieniem kolebkowym z lunetami, ozdobiona polichromią datowaną na 1 poł. XVII w. Z dziejów tej kamienicy warto odnotować kilka ciekawych epizodów. W 1656r. stał tu kwaterą król szwedzki Karol Gustaw. W 1711r. mieszkał car Rosji Piotr I, bawiący w Jarosławiu na chrzcinach córki Sieniawskich. Niejako przy okazji, car wespół z hetmanową Elżbietą Sieniawską, podawali do chrztu córkę Józefa i Marianny Gruszewiczów. W części pomieszczeń piętra, będącą filią Miejskiego Ośrodka Kultury. Następna w kolejności kamienica nr. 7 z obszerną przejezdną sienią i wiatą, wielokrotnie przebudowana, pochodzi z XVIIIw. Kamienica nr. 8, ozdobiona stylową drewnianą witryną sklepową, mieściła najstarszą jarosławską aptekę założoną w 1683r. Kamienica pochodzi z XVI-XVII w. Następna kamienica nr. 9, powstała w XVI-XVII w.
Kamienica Królowej Marysienki – obszerny piętrowy budynek z krytym podwórzem i Wielką Izbą został zbudowany w 1 poł. XVII w. W XVII w. należał do Olbrachta Rubinowskiego, a potem Jana Zamojskiego. Po śmierci tego ostatniego stał się własnością jego żony, Marii Kazimiery d’Arguien, która wniosła go w posagu Janowi Sobieskiemu. Obecnie w Wielkiej Izbie siedziba Towarzystwa Miłośników Jarosławia.
Ozdobą pierzei północnej, gdzie stoi siedem domów, są trzy następne piętrowe domy z przestrzennymi podcieniami, w wystroju zewnętrznym podobne, a w istocie bardzo różne. Dom nr.12 jest rekonstrukcją poprzedniego XVII- wiecznego budynku, który w 1952 r. uległ zniszczeniu.
Kamienica Rydzikowskich – stanowiąca najlepiej zachowany przykład jarosławskiego domu z wiatą i podcieniami. Kamienica pochodzi z przełomu XVI i XVII w. Wiadomo, że w 1615 r. należała do bogatego kupca Wojciecha Rydzika, a podcienia budował murator Mikołaj Kulig z Muniny. W kamienicy tej znajduje się wejście do podziemnej trasy turystycznej. Kolejne dwa domy powstały w XVI-XVII w. W pierzei północnej domy od numeru 17 do 22. Dwa pierwsze budynki stanowią rekonstrukcję pierwotnych XVII- wiecznych domów. Następne domy pochodzą głównie z XVII w. W pierzei zachodniej stoją tylko trzy domy 23 i 24 z XVII-XVIII w. i najstarszy z nich dom nr.25 sięgający początkami zapewne XV w. przekształcony w XVII w. Po stronie zachodniej znajduje się zieleniec, zwany placem św. Michała. W tym miejscu stał niegdyś kościół farny pw. Wszystkich Sw. Była to okazała gotycka budowla wzniesiona w 2 poł. XV w. Na szczycie wysokiej wieży ustawiono w 1633 odlany z brązu posąg św. Michała. Jarosławskie podziemia powstały w XVI-XVII w., a nie można jednak wykluczyć, że kopano je wcześniej. Dróżono je w celach gospodarcdzych i obronnych, często pod wcześniej już istniejącymi budynkami. Pod pierwszym poziomem piwnic wykorzystowano następne, niżej położone. Z podziemi wyprowadzano na powierzchnię pionowe otwory wentylacyjne. Podziemia służyły do magazynowania towarów, dawały schronienie na wypadek wojny.
Brama Krakowska i obwarowania – dolne partie wieży bramnej pochodzą z początków XVI w., fragmenty murów z 2 poł. XVI w. i początków XVII w. Pod bramą znajdują się dwa poziomy piwnic. Równolegle do murów biegnie orginalny sklepiony korytarz kontrminowy. Jarosław był miastem warownym. Zapewne już wkrótce po ponownej lokacji miasta powstały pierwsze umocnienia, które pózniej wraz z jego rozwojem i wymogami sztuki wojennej, były rozbudowane i modernizowane. Wiadomo, że już w XV w. miasto było obwarowane. Staraniem Spytka z Jarosławia, kasztelana krakowskiego, w latach 1513-1519 zbudowano nowy system fortyfikacji, obejmujący mury obronne, bramy, baszty i wały. Pierścień umocnień zamykających miasto prowadził od zamku, krajem miejskiego wzgórza, mniej więcej wzdłuż dzisiejszych ulic: Franciszkańskiej, pl. Mickiewicza, Lubelskiej i Panieńskiej do obecnego kościoła farnego, a dalej krawędzią skarpy do zamku stojącego w miejscu dzisiejszej cerkwi. W ciągu murów były trzy bramy: Krakowska, Pęłkińska, zw. też Sandomierską oraz Przemyska, zw. Lwowską. Od strony zachodniej i południowej obronność wzmacniały dodatkowo głębokie fosy. W początkach XVII w. średniowieczne obwarowania zmodernizowano. W miejscach bardzie zagrożonych wzniesiono bastiony. Za czasów Jana Sobieskiego fortyfikacje miejskie zostały kolejny raz wzmocnione i przebudowane wg. planów Jana Berenda. Roboty realizowano w latach 1676-1690. W XVII w. niepotrzebne już obwarowania zaczęły się rozsypywać, ostatecznie po r. 1794, z nakazu władz austriackich zostały rozebrane. W XVII w. obronność miasta wzmocniły stojące na jego przedpolach warowne klasztory Jezuitów i Benedyktynek, obronny kościółek Św. Ducha oraz 4 baszty strażnicze i wały usytuowane od płd i zach na przedmieściach. W historii Jarosławia były dwa zamki. Jeden w latach przed 1375r., a drugi usytuowany na wsch cyplu miejskiego wzgórza, został wzniesiony przez Tarnowskich w początkach XV w., jako siedziba jarosławskiej linii tego rodu. Była to okazała gotycka budowla na nieregularnego czworoboku, z dwoma wieżami w narożach, dobrze ufortyfikowana, otoczona wałami i murami. Podniszczoną budowle odnowił hetman Jan Tarnowski. Za czasów Kostków, w latach 1569-1575, zamek został gruntownie przebudowany i przekształcony w renesansową rezydencję. Przez długie lata stanowił siedzibę rodową Ostrogskich, ale w sto lat pózniej był już mocno poniszczony. Stanisław Koniecpolski, jeden ze współwłaścicieli zamku, zezwolił w 1674 r. na pobieranie z jego części cegły do naprawy murów miejskich. Pod koniec XVII w. nie nadawał się już do zamieszkania. W 1688 r. Maria Kazimiera Sobieska przekazała część placu zamkowego Rusinom.
Zespół klasztorny – obejmuje: kościół pw.Marii Boskiej Bolesnej, popularnie nazywany kościołem Panny Marii, powstał w toku kilku kolejnych faz budowy. Pierwszy murowany kościół z fundacji Rafała Tarnowskiego w 1421 r. Na przełomie XVI i XVII w. wybudowano nowy kościół, pózniej jeszcze dwukrotnie przekształcony. Gruntowną przebudowę rozpoczęto w 1698 r. wg planów architekta Jakuba Solarii. Roboty budowlane, prowadzone przez muratora Szczepana Flanderskiego, realizowano z przerwami do 1713 r. Potem przez wiele lat trwały roboty wykończeniowe z zewnątrz i wewnątrz. Wyposażenie wnętrza pochodzi głównie z 1 poł XVIII w., bardzo bogate w miarę jednolite, póznobarokowe i rokokowe. W prezbiterium ołtarz główny drewniany, marmuryzowany, rzezbiony, barokowy z 1 poł XVIII w. W centralnej części ołtarza figura Matki Boskiej Bolesnej, tzw. Pieta, póznogotycka, pochodząca z 2 poł. XIV w., wykonana z drewna gruszy. Figura od dawna słynąca łaskami, w 1636 r. uznana została za cudowną, w 1755 r. koronowana. Od południa przylega do kościoła obszerny budynek klasztorny, zbudowany w latach 1629-1635. Zespół klasztorny posiadał niegdyś charakter obronny. W jego otoczeniu zachowały się mury obronne z XVII-XVIII w. z reliktami XVI-wiecznych obwarowań ziemnych. Szczególnie charakterystyczny jest płn i zach fragment obwarowań prezentujący tzw. system kleszczowy. W ogrodzie klasztornym w części zachowana downa basteja, murowana z XVII w., obecnie zamieniona na koplicę. Od strony wsch okazała, bogato zdobiona rzezbami, barokowa brama z 1755 r. Poza murami od strony zach odzielnie stojąca Kaplica Zjawienia, potocznie zwana studzienką, zbudowana w 1752 r.
Miasta i wsie powstałe w tym okresie:

Chotyniec – ozdobą wsi jest piękna drewniana cerkiew pw. Narodzenia NMP, zbudowana w 1613 r., po wojnie zniszczona i opuszczona. Cerkiew o tradycyjnym trójpodzielnym układzie(prezbiterium, nawa, babiniec), nakryta trzema kopułami, obita gontami i okolona sobotami, wyróżnia się orginalną sylwetką i należy do najstarszych obiektów tego typu w Polsce. Wewnątrz zachowana w części polichromia, ikonostas i cudowna ikona Matki Boskiej. Opodal drewniana dzwonnica z tego samego okresu.
Radawa – w XVII w. tutejsza kuznica wymieniona była jako „oficina metolica”. Należała do dziedziców Jarosławia.W 1653 r. Anna z Ostrogskich Chodkiewiczowa zapisała wieś kolegium Jezuitów w Jarosławiu. Jezuici wybudowali tu kaplicę. Podobno ks. Piotr Skarga, będąc w Jarosławiu w latach 1593-1594 pisał tu słynne „Kazania na niedziele i święta całego roku”. W posiadaniu Jezuitów pozostawała Radawa do czasu kasaty kolegium w 1773r. W 1777 nabył ją na licytacji Wilhelm hr. Siemieński.
Sieniawa – powstała w 2 poł. XVII w., na terenie wsi Dybków. Wieś Dybków położona na wsch od miasta, obecnie tworząca oddzielne sołectwo, w 1593r. dostała się w posiadanie rodu Sieniawskich. Przed powstaniem Sieniawy pełniła prawdobodobnie rolę ośrodka nadsańskich posiadłości tego rodu. Na jej terenie w latach 1664-1680 Sieniawscy wybudowali warowny dwór otoczony systemem fortyfikacji bastionowych. Nie opodal powstającej fortecy wytyczono teren pod budowę miasta, które dokument z 1671r. wymienia jako „nowo zasadzone miasto”. Nazwa Sieniawa, wywodząca się od nazwiska założyciela, pojawia się po raz pierwszy dopiero w 1673r. Nowo lokowane miasto, zapewne już ok.1670r., otrzymało prawa miejskie. Przywilejem królewskim z 1676r., zatwierdzony przez Sejm Walny w 1678r., Sieniawa została zwolniona od opłat i podatków. Założycielem Sieniawy był Mikołaj Hieronim Sieniawski (1645-1684), posiadacz ogromnej fortuny i rozliczonych urzędów, doskonały żołnierz. Pod koniec XVII w. do Sieniawskich należało ogromne latyfundium obejmujące kilkadziesiąt miast i setki wsi. W najbliższej okolicy, oprócz klucza sieniawskiego posiadali wysocki i desycki oraz starostwo lubaczowskie. Do klucza sieniawskiego należały w tym czasie wsie: Adamówka, Dąbrowica, Dybków, Dobra, Cieplice, Krasna i Rudka.
Wysocko – w 1 poł XVII w. klucz wysocki dostał się w posiadanie Jana Zamojskiego, wojewody kijowskiego. Po jego śmierci w 1665r. właścicielką Wysocka została Maria Kazimiera d’Arguien Zamojska. Młoda wdowa wkrótce poślubiła hetmana Jana Sobieskiego, wnosząc część dóbr Zamojskich w dom Sobieskich. W ich władaniu pozostawała do początków XVIII w. Istniał tu wówczas drewniany dwór. Staraniem Marii Kazimiery Sobieskiej, w początkach 2 poł XVII w. powstał tu okazały drewniany pałac otoczony rozległym ogrodem. Autorem tego założenia był prawdopodobnie Tylman z Gameren.
Radymno – miasteczko położone nad Sanem, powstałe już w XIV w. W 1528r. odbył się w radymieńskim dworcu biskupim synod diecezjalny przemyski za episkopatu Jana Karnkowskiego (1527-1531). Treścią owych narad były przeważnie zdarzenia związane z reformacją, czyli z szerzeniem się nowinek religijnych. Przez miasteczko przesuwał się w XVI w. liczny korowód wozów kupieckich, a Sanem płynęły ku Bałtykowi liczne tratwy i statki rzeczne ze zbożem, drzewem, popiołami i innym towarem. Z początkiem siedemnastowiecza (1603) spłoneło Radymno prawie całkowicie. Zniszczenie pożarowe drewnianego miasteczka musiało być duże, jeśli król Zygmunt III uwolnił radymian od wszelkich podatków i danin na cztery lata. W r.1623 niespodziewany napad tatarski obrócił w perzynę okolice nadsanowe. Liczne odziały Tatarów białogrodzkich i krymskich wpadły pod wodzą Kantymira do ziemi przemyskiej niszcząc ogromną ilość osad aż po Wisłok. W dniu 23 czerwca 1623r. spłoneło doszczętnie splądrowane poprzednio Radymno. Spaliło się tu wszystko, w ogniu przepadły bezpowrotnie przechowywane tu pieczołowicie od wieków najstarsze dokumenty miejskie i kościelne. W roku następnym (1624) znów był napad tatarski, nowe nastąpiły zniszczenia i rozboje tego, co się jeszcze zdało dotąd uratować. Sporo radymian musiało się wtedy dostać w niewolę tatarską, ale wielu jeńców odbił pod Martynowem hetman Koniecpolski. Opiekun biskupi Radymna bp. przem. Achacy Grochowski (1624-1627) zastał je tak bardzo zniszczone, że ledwie obszar zgliszczami pokryty dawał poznać, gdzie dawniej było miasteczko. Ale jakoś dzwignęło się ono z wolna z ruiny. Pan feudalny Radymna bp. Grochowski postanowił otoczyć Radymno okolną linią wałów i fos obronnych i zabezpieczyć miasteczko na przyszłość przed niespodziewanymi napadami, skłonić do powrotu wielu wachających się radymian, a sobie przez to zapewnić dawne korzyści. Tak więc całe Radymno otrzymało okolną linię obronną złożoną z nasypów, baszt i głębokich rowów wypełnionych wodą z Rady, przy czym pomagać miały niemoło bagna i stawy istniejące na obszarze miasteczka. Nie tylko jednak nieprzyjacielskie i pożary prześladowały często ówczesne Radtmno, w ciągu XVII stulecia. Nieszczęściem dla miasteczka stały się przechody i stacje rozmaitych odziałów niepłatnych przez sejm żołnierstwa krajowego, rozzuchwalony bezkarnościa swych grabieży i gwałtów. Na domiar złego nowe nieszczęście nawiedziło znów Radymno, w 1638r. spłoneło ono prawie doszczętnie. Ofiarą pożaru padło 40 domów. Duża część ludności opuściła miasteczko, a wiele domostw ocalałych z pożogi opustoszało (103), sporo ziemi leżało odłogiem (60 ćwierci):zabrakło 27 rzemielśników i nie było właściwie od kogo pobierać podatków. Powodowany litością i prośbą król Władysław IV uwolnił mieszczan radymieńskich od płacenia podatków z wyjątkiem opłaty od myta na cztery lata, aby miasteczko mogło się szybko odbudować. Tak się istotnie stało i do 1643r. wzniesiono w Radymnie 80 domów. Uzupełniły się również straty w rzemiośle. W miasteczku mieszkało w tym czasie: 4 rzezników, 6 szewców, kowal, belwierz, ślusarz, 3 kuśnierzy, bednarz, piekarz, rymarz, 2 przekupki, 3 sitnicy oraz istniało 1 słodownia do robienia piwa. Cóż z tego, kiedy znów w 1647r. pożar nawiedził miasto, ile że odbudowane ponownie w drzewie wyglądało jak regularnie ułożony stos paliwa, który lada nieostrożności zmieniała w morze płomieni. Przywilej królewski z 1647r. uwolnił powtórnie mieszczan radymieńskich na 4 lata od płacenia podatków. Te ulgi podatkowe niewiele już pomogły miasteczku, gdyż nadeszły ciężkie czasy wojen w poł XVII w. Zaczęły się od najazdów kozacko-tatarskich. W latach 1648 i 1649 rozjuszone kozactwo obleciało całą okolicę-pisał kronikarz kościelny jarosławski „kościoły poburzyli, klasztory, dwory, miasteczka, zamki, ogrom niektórych przedniejszych, które im się obroniły. Niezliczoną liczbę pobili chrześcijaństwa polskiego i zacnych bardzo stanów ludzi”. W 1648r. uchwałą sądu kapturowego przemyskiego postanowiała, aby „wzgląd mieć na Radymno w wiktualach dla żołnierzy”. Ale wbrew temu postanowieniu naznaczona na miasteczko dużą sumę opłat dla dragonii, osobno na chleby dla żołnierza powiatowego. Dopiero uniwersał Jana Kazimierza wydany w Krakowie 9 lutego 1649 r uwalniał Radymno „wyniszczone przez nieprzyjaciela, a przez przechodzące wojsko przywiedzione do ostatniej ruiny od stanowisk, egzekucji i ciężarów żołnierskich”, przy czym nakazano surowo, żeby się nikt nie ważył urządzać w Radymnie postojów wojskowych. W 1652r. oddział tzw. piechoty królewskiej zdobył Radymno i przez 3 dni rabował dobytek miejski raniąc przy tym wielu mieszczan, a nawet miejscowych duchownych ujmujących się za swoimi parafianami. W 1655r. zajęły miasteczko powtórnie oddziały kozackie, a wzniecone tu pożary zniszczyły 17 domów. W następnym roku zgorzało tu znów 15 zagród z budynkami gospodarczymi. Stało się to już w obecności wojsk szwedzkich, które w marcu tegoż roku zajęły Radymno pod wodzą monarchy szwedzkiego Karola Gustawa. Trzy dni tylko pozostał on w miasteczku przed wkroczeniem do Jarosławia, ale to wystarczyło do zrabowania dokładnie wszystkiego, co przedstawiało jakąśkolwieg wartość, a więc domy, stodoły, folwarki, stajnie, a nawet ule, zabierał mieszczanom ubiory, pieniądze, konie, bydło. Ofiarą wznieconych wtenczas pożarów padło 8 domów wraz ze słodownią i kilka domów przedmiejskich. W ślad za Szwedami przybyły do Radymna w 1657r. oddziały siedmiogrodzkie Jerzego Rokaczego, a potem kozackie, które przy rabowaniu resztek miejskiego dobytku spaliły dwa domy. Gdy więc w następnym roku spaliły się dalej 3 domy, zostało w Radymnie tylko 27 budynków. Nawet jednak przy tak małej ich liczbie nie wszystkie były zamieszkane. Ale i te ogołocił w 1659r. z resztek dobytku Zołnierz krajowy z chorągwi wojewody krakowskiego. Ok. 1670r. budowano miejscową drewnianą farę kosztem szlachcica Chodoreckiego, ponieważ radymianie nie byli już zdolni do żadnych ofiar na budowę swej świątyni. Ledwie kościół postawino, gdy w 1672r. ponowł się grozny napad tatarski. Pogrążył on znów w ruinę dzwigające się miasteczko. Jeśli jeszcze w 1667r. było tutaj 3 rzemielśników, a cała niemal ludność przdmiejska opuściła swe siedziby w 1669r. w ciągłej obawie przed napadami, to po ostatnim napadzie tatarskim (1672) nikt już w Radymnie nie mógł płacić podatków, ponieważ najezdzcy zabrali radymianom całą żywność, zrabowali lub spalili całe ich mienie. Duże były straty ludnościowe w XVII w. W 1674r. po krwawym napadzie tatarskim było w Radymnie zaledwie 7 rodzin osiadłych i 1 gospoda. W 4 lata pózniej(1678) miasteczko liczyło już 45 rodzin czyli ok. 360 osób i prawie tyle samo na przedmieściu
Do końca XVII w. Radymno posiadało coraz więcej ludności i życie zaczęło się tu normalizować wobec zakończenia się okresu wojen. W zajęciach ludności miejscowej przeważało rzemiosło, tym najwięcej tkaczy przechodzących zwolna na robienie sieci i powrozów. Zwracała uwagę stosunkowo mała liczba kramarzy, co wynikało niewątpliwie z ciągłego prawie zmiejszania się lokalnego targowiska, gdy ubożała okoliczna ludność wiejska. Oprócz różnic społecznych uwydatniły się w miasteczku podziały narodowościowe i wyznaniowe. Ludność polska górowała po dawnemu nad ruską, podobnie jak katolicy przeważali w Radymnie nad prawosławnymi, względnie unitami. Biskupi-opiekunowie starali się o usunięcie dyzurnii z obu cerkwi radymieńskich, z których druga, miejska zbudowana została po 1555r. na mocy przywileju bpa Herbuta. Już w 1641r. duchowny unicki Erazm Kojczycki postarał się u bpa Gembickiego o potwierdzenie praw dla obu cerkwi miejscowych, usunął z nich kolegów, prawosławnych „biegónów” czyli wędrownych i sam objął unickie duszpasterstwo. Przewaga wyznaniowa katolików radymieńskich wyrażała się także ilością świątyń w miasteczku. Oprocz fary niszczonej często przez pożary i odbudowanej po 1670r., oraz starożytnego kościółka św. Mikołaja w Skałoszowie zbudowany został przez proboszcza ks. Jerzego Grochowskiego w 1628r. niewielki kościół św. Ducha „przy drodze w rynek idącej”, na obok niego małe przytulisko dla ubogich, zwane wtenczas szpitalem pod zarządem proboszczów. Opiekowali się oni również tradycyjnie miejscową szkółką parafialną, której dalsze istnienie w XVI i XVII w. znaczą nazwiska nauczycieli- bakałarzy: Jana Garnarczyka i Macieja Kiszczakiewicza, wymienionych w ówczesnych dokumentach. Radymno było nadal drewniane po odbudowie ze zniszczeń XVII w., ale o budulec było coraz trudniej tak, jak o opał i radymianie używali drewna w takiej ilości, pustosząc rabunkowo biskupie lasy obok wsi Miąkisz za Sanem, że sprawa tej gospodarki rabunkowej oparła się aż o bpa, powodując jego interwencję. W takim stanie zastała Radymno wojna płn (1700-1721). Rozliczone kontrybucje wojenne, dodatkowe podatki, rabunki i gwałty żołnierskie popełnione w miasteczku i wsiach okolicznych przypomniały znów boleśnie radymianom minione stulecie „wojenne”. Równocześnie nieodłącznie od wojen epidemie dziesiątkowały ludność (1705,1710), a przy tym znów pożary zabierały w miasteczku za każdym razem (1707,1729) po kilkanaście domów. Dopiero po 1710r. uciszyło się na radymieńskim terenie i radymianie znów wzięli się za odbudowę zniszczonego Radymna. Ośrodkiem miasteczka był jego rynek o kształcie dokładnego prawie kwadratu o długości 124 m. Środek rynkowy zajmował ratusz. Był to budynek drewniany odbudowany przez bpa Fredrę. Przed ratuszem stał pręgierz z klatką i kuną ” dla ludzi ekcesujących i nieposłusznych prawu miejskiemu”. Od płd strony ratusza widniały 2 sadzawki, stale oczyszczane dla bezpieczeństwa pożarowego; wody miały dostarczać duża studnia. Liczne plagi wojenne ubiegłego XVII w. umniejszyły ludność miejscową; uzupełnili straty ludnościowe przybysze pochodzący z wiosek okolicznych, co z kolei zmieniło oblicze narodowościowe miasteczka. Jeśli na początku XVIII w. przeważała ludność polska, to już w poł tego stulecia liczniejsza była ludność obrządku greckiego niż łacńskiego.

Małgorzata Sosnowska

HPIM9249

Dodaj komentarz

Your SEO optimized title page contents